brak komentarzy

40 lat koordynacji

KU PRZYSZŁOŚCI
/MAŁGOSIA I MAREK NOWICCY

CHARIS
Wśród charyzmatycznych liderów poruszenie franciszkowym CHARIS. Jedni snują plany, inni
spotykają się i naradzają, jeszcze inni wstrzymują oddech i oczekują na dalszy rozwój wydarzeń.
Pewnie są i tacy, którzy nie rozumieją sensu zmian, bo reforma burzy im świat, w którym ciepło przez
wiele lat funkcjonowali. Do tego kociołka, w którym coraz bardziej bulgocze dorzucamy szczyptę
historycznych przypraw dla smaku.

KRZYŻ
Przede wszystkim warto podkreślić, że to, co proponuje Papież, to nic nowego. Struktury
Odnowy Charyzmatycznej od samego początku jej istnienia ulegają zmianom i nie jest to proces
zaskakujący. Najpierw było ICO, potem ICRO, do tego roku ICCRS; a teraz będzie CHARIS, który w
przyszłości być może wyewoluuje w jeszcze coś innego. Systematyczne zmiany „zarządzania”
wynikają, z tego, że Odnowa ma „kłopot” ze strukturami, ponieważ jest astrukturalna; zawsze będzie
je rozsadzać i przenikać; będzie bronić się przed zaszufladkowaniem w statutach, schematach i
definicjach. Na tym polega jej urok i dar dla Kościoła. Gdyby dała się usystematyzować, przestałaby
być Odnową. Do tego mniej więcej sprowadza się twórcze i stare jak świat napięcie między duchem a
literą; i między urzędem a charyzmatem. Powstanie katolickich grup charyzmatycznych w latach 60-
tych XX w. stworzyło w Kościele katolickim pewne napięcie i wygenerowało dwie podstawowe
potrzeby. Pierwsza miała wymiar horyzontalny, druga – wertykalny. Grupy wyrażały potrzebę
komunikowania się między sobą a do tego zaistniała konieczność nawiązania kontaktu z hierarchią,
tak, aby wspólnoty pozostawały w jedności z Kościołem. Poziom i pion. Narysuj na kartce krzyż a
wszystko zrozumiesz. Bez minimalnych struktur tego nie dałoby się załatwić. I tak jest do dzisiaj.
Wszystkie reformy biur, zmiany tytułów i nazw sprowadzają się do zaspokojenia tych dwóch potrzeb.

KS. BLACHNICKI
Zajrzyjmy na nasze podwórko. W Polsce pierwszy te potrzeby komunikowania się zauważył
ks. Franciszek Blachnicki; i jak na proroka przystało zdefiniował je, jeszcze wtedy, kiedy nie było w
Polsce ani jednej grupy Odnowy w Duchu Świętym. Kontakt z międzynarodowym biurem Odnowy,
znajdującym się wówczas w Ann Arbor nawiązał w 1974 r., a rok później wydał w Polsce pierwszy
informator na temat Odnowy. W 1976 r. w Lublinie przyjął pierwszą delegację z przeniesionego
właśnie z USA do Brukseli ICO. To były absolutne początki. Ks. Blachnicki widząc potrzebę interakcji
między charyzmatykami, we wrześniu 1976 r. opracował metodę charyzmatycznych weekendów,
które nazwał Oazami Modlitwy (OM). Niedługo potem dorzucił do tego nieco dłuższą, tygodniową
formę: ORAM – czyli Oazę Rekolekcyjną Animatorów Modlitwy. Właśnie podczas jednej z pierwszych
w Polsce ORAM w lutym 1979 r. w Dursztynie koło Nowego Targu zawiązały się zalążki tego co dzisiaj
nazywamy Krajowym Zespołem Koordynacyjnym Odnowy w Duchu Świętym.

REKOLEKCJE, CZUWANIA, KONGRESY

Grupy charyzmatyczne mają potrzebę komunikowania się ze sobą z kilku względów: przede
wszystkim ich członkowie chcą wzrastać w wierze. Organizowanie rekolekcji, czuwań i kongresów
charyzmatycznych w dużej mierze te oczekiwania zaspokaja. W ich trakcie następuje wymiana
nauczania. Zawiązuje się międzygrupowa wspólnota. Ludzie poznają się i dzielą swoim
doświadczeniem wiary; ważny jest walor porównywania się; zaczynają dążyć do jedności lub
stwierdzają, że nie jest im po drodze; zauważają słabe i mocne strony własnej grupy; a to z kolei
pomaga im potem zidentyfikować jej tożsamość i miejsce w Kościele. W takich okolicznościach
definiowane są duchowe wzorce i autorytety, bo ktoś tym spotkaniom przewodzi i ktoś naucza. W
ten sposób powstaje żywe środowisko chrześcijańskiego wzrostu. Tego typu spotkania mają
ewangelizacyjną zaletę; dynamizują rozwój całej Odnowy. To, dlatego tak dużą popularnością cieszyły
się w Stanach Zjednoczonych, a potem na całym świecie ogólnokrajowe kongresy charyzmatyczne.
Podczas jednego z takich kongresów w 1976 r. na stadionie w South Bend w stanie Indiana swoje
duchowe odrodzenie we wspólnocie 35 tysięcy ludzi przeżył ks. Bronisław Dembowski.

MOŻE RADA?
Ale wróćmy do Polski. Twórca Ruchu Światło-Życie, jako pierwszy w Polsce zatroszczył się też
o potrzeby wertykalne Odnowy. W kwietniu 1977 r. w Konstancinie pod Warszawą spotkał się z
Prymasem Stefanem Wyszyńskim i zaproponował mu stworzenie rady, która od strony duszpastersko
– teologicznej czuwałaby nad Odnową. Do Rady ks. Blachnicki rekomendował Prymasowi samego
siebie a oprócz tego księży: Mariana Piątkowskiego z Poznania, Mieczysława Rzepeckiego z
Warszawy, jezuitę Stefana Moysę Rosochackiego, oraz profesora KULu Stanisława Nagy’ego. Ze
strony biskupów w Radzie mieli zasiąść: Kazimierz Majdański, Henryk Gulbinowicz i Tadeusz
Błaszkiewicz. Radę nazwał ks. Blachnicki roboczo Consilium Vigilantiae. Wzorce były śląskie: tak
nazywała się rada stworzona w 1923 r przez Administratora Apostolskiego Górnego Śląska ks.
Augusta Hlonda. Jej zadaniem w myśl dekretu Kongregacji Świętego Officium było czuwanie nad
czystością wiary i donoszenie o spostrzeżonych zakusach modernistycznych i sekciarskich. Ks.
Blachnickiemu jednak nie tyle chodziło o stworzenie duszpasterskiej „czapki” na trudny do
skontrolowania ruch Odnowy ile o rozpostarcie nad nim parasola ochronnego. Tak uważał:
Bezpośrednie zetknięcie się grup Odnowy z tradycyjnym przeważnie duszpasterstwem i stylem
pobożności w naszych parafiach mogły by często stwarzać sytuacje konfliktowe.

KRAJOWY DUSZPASTERZ
Rada nie powstała. Zamiast niej można było po prostu mianować Krajowego Duszpasterza
Odnowy w Duchu Świętym. I tak się stało. Nie nastąpiło to jednak od razu. O powołanie
przedstawiciela Episkopatu od 1980 r. zabiegał ks. Bronisław Dembowski, który wróciwszy kilka lat
wcześniej duchowo odmieniony ze Stanów Zjednoczonych mocno zaangażował się w nurt
charyzmatyczny. Biskupi jednak zwlekali z mianowaniem swojego człowieka ds. Odnowy, ponieważ
obiekt trosk, o który chodziło był w pierwszych latach istnienia słabo zdefiniowaną mgławicą.
Powstające grupy był bardzo zróżnicowane pod względem ilości członków, poziomu modlitwy,
formacji i prowadzenia – nie stanowiły zwartej społeczności; nie generowały problemów. Niektóre
rozpadały się szybko – tak było z pierwszą grupą Odnowy powstałą w 1975 r w Lublinie – przestała
istnieć już na przełomie 1976/7 r., kiedy jej założyciel i lider ks. Zbigniew Czerwiński postanowił w
pełni poświęcić się służbie na drodze neokatechumenalnej. Dopiero I Kongres Odnowy zwołany do
Częstochowy w październiku 1983 r pokazał całą okazałość zjawiska. Na trzy dni obrad i modlitwy
przyjechało z całej Polski cztery tysiące charyzmatyków z całkiem nieźle już uformowanych grup.
Największa z nich – Jacka Ręki z Krakowa, który podczas Kongresu prowadził nocną modlitwę – liczyła
wówczas ok. 1 tysiąca członków! Organizacja wielkiego kongresu, który zaszczycił swoją obecnością
m.in. kard. L. J. Suenens była egzaminem dla całego charyzmatycznego środowiska. Egzamin został
zdany. Kilka miesięcy po Kongresie, już w 1984 r. kardynał Józef Glemp mianował wreszcie Krajowego
Duszpasterza Odnowy w Duchu Świętym. Został nim ks. B. Dembowski, doskonale znany Prymasom
wieloletni rektor kościoła św. Marcina w Warszawie i wtedy już także przewodniczący Zespołu
Koordynacyjnego Odnowy w Duchu Świętym.

ZESPÓŁ
No to teraz słów kilka o tym zespole. Wśród znawców tematu, obytych ze współczesną
Odnową, to po prostu KZK. Nazwa jednak jak i formy działania tego gremium wykuwały się latami. Na
początku równouprawnione były dwie nazwy: zespół i diakonia. Za diakonią optował w myśl oazowej
terminologii ks. F. Blachnicki. Proponował, aby to była Diakonia Grup Modlitewnych względnie
Diakonia Jedności Grup Modlitewnych. Słowo diakonia, czyli „służba” dobrze pasowało do
angielskiego słowa „service”, które było w powszechnym użyciu na świecie: krajowe gremia
popularnie nazywano NSC (National Service Committee). W Polsce, zwłaszcza w tamtych czasach
„komitet” źle się kojarzył, więc o komitecie nie było mowy a i diakonia przepadła na amen, kiedy ks.
Blachnicki po 13 grudnia 1981 r. został za granicą i nikt już tej nazwy nie bronił. Został, więc „zespół” i
to w dodatku „koordynacyjny”, choć były też i inne opcje: w pierwszym liście wysłanym do ogółu po
zawiązaniu się zespołu w kwietniu 1979 r. w Magdalence mowa była o „zespole odpowiedzialnych”.

KU JEDNOŚCI
Jak już wspominaliśmy zalążki zespołu koordynacyjnego zawiązały się w Dursztynie w lutym
1979 r., natomiast pomysł nabrał ciała w Magdalence w dniach 21 i 22 kwietnia 1979 r. Zaledwie na
półtora miesiąca przed pierwszą pielgrzymką Jana Pawła II do Polski, skłóceni charyzmatycy
postanowili się porozumieć. Chodziło o to, żeby podczas przyjazdu Papieża wystąpić, jako jedna
społeczność – z Odnową planował się wówczas spotkać odpowiedzialny za ruch charyzmatyczny w
skali całego Kościoła ks. L. J. Suenens. Nie bójmy się tego powiedzieć: liderzy Odnowy byli wówczas
mocno poróżnieni, a spotkanie koordynacyjne w Magdalence nie było pierwszym tego typu
spotkaniem. Pierwsze odbyło się w Izabelinie w lutym 1977 r. Zorganizował je jezuicki kleryk Adam
Schulz SJ – ten sam, który na początku lat 90tych organizował Radę Ruchów Katolickich a pod koniec
tamtej dekady został rzecznikiem prasowym Episkopatu Polski. W Izabelinie chodziło o to, aby osoby
niemające zbyt wiele wspólnego z Ruchem Światło-Życie mogły się spotkać i podzielić
doświadczeniami charyzmatycznymi. Można było się też policzyć – ilu mniej więcej nas jest? Ks.
Blachnicki bardzo źle na tę inicjatywę zareagował. Do proboszcza parafii w Izabelinie napisał
specjalny list, w którym odciął się od organizatorów spotkania. – To nie ma nic wspólnego z Ruchem
Światło-Życie –pisał. I faktycznie nie miało, poza tym, że większość jego uczestników to byli
oazowicze, którzy doświadczyli chrztu w Duchu Świętym w ramach rekolekcji oazowych. Spotkanie
jednak się odbyło i przeszło do historii, jako pierwsza poza rekolekcyjna próba koordynacji. Kolejne
podejście miało miejsce jeszcze tego samego roku dwa miesiące później – w kwietniu 1977 – już w
Magdalence. Niestety nie było udane. Różnice zdań były za duże. Ks. Blachnicki –jak wspominają
świadkowie – opuścił dom rekolekcyjny wzburzony. Zjazd został zerwany i szybko zapomniany. Nie
było się czym chwalić. W naszej książce nazywamy je zapomnianym spotkaniem w Magdalence. Na
półtora roku zapadła cisza. W międzyczasie, po wizycie w USA w 1978 r. ks. F. Blachnicki
zaproponował stworzenie Ośrodka Odnowy w Duchu Świętym. I go stworzył: w Podkowie Leśniej w
1979r. W międzyczasie lider i założyciel Ruchu Światło-Życie zaczął wydawać czasopismo dla grup
charyzmatycznych pt. Siloe, które publikowało materiały formacyjne a jednocześnie zamieszczało
świadectwa i sprawozdania z charyzmatycznych spotkań. Do tego ks. Marian Piątkowski od kwietnia
1978 r. zaczął organizować ogólnopolskie rekolekcje dla charyzmatyków, w klasztorze ojców filipinów
w Gostyniu koło Poznania. Każdy robił swoje najlepiej jak umiał. Księża A. Grefkowicz, J. Kozłowski i A.
Schulz dla rejonu białostocko-warszawsko-łódzkiego organizowali dni Odnowy. Porozumienia w skali
kraju jednak nie było, a trzeba było się porozumieć, bo oto w październiku 1978 r. na Stolicę Piotrową
został wybrany kardynał z Krakowa i już zapowiedziano jego pielgrzymkę do Polski.

MAGDALENKA
Najpierw w Dursztynie zawiązał się tymczasowym zespół, a potem już w Magdalence –
regularny zespół koordynacyjny. Zebrani dokonali podziału Polski na rejony. Na diecezje nie dzielili,
bo w wielu nie było jeszcze ani jednej grupy. Przewodniczącym zespołu został Adam Schulz SJ,
sekretarką –Stanisława Kurzeja, osobą odpowiedzialną za kontakty z Episkopatem – ks. B.
Dembowski. Za formację – ks. M. Piątkowski. Do tego w skład zespołu weszli: Waldek Tyszko, wtedy
ze wspólnoty w Lipiu, obecnie ksiądz karmelita, Leszek Orzechowski z Łodzi, już nieżyjący członek
Ruchu Światło-Życie, marzący o stworzeniu wspólnoty życia, Włodzimierz Miziołek z Warszawy (kuzyn
biskupa Miziołka) – do dziś związany z Odnową, no i ksiądz Blachnicki. To ten skład nadał ton polskiej
Odnowie na przełomie dekad. Potem ulegał szybkim zmianom. To oni – koordynatorzy – trudzili się o
wypełnienie tych pragnień w wymiarach horyzontalnym i wertykalnym. Trudzili się o to samo, o co
teraz ma staranie papież Franciszek. Pamiętajmy o tym, zwłaszcza, że w tym roku, niemal w tym
samym czasie, co inauguracja CHARIS przypada czterdziesta rocznica zawiązania naszej polskiej
koordynacji.
Kto chwyta za pług, ten wstecz się nie ogląda. Idźmy więc ufnie z franciszkowym CHARIS-em
ku przyszłości pamiętając jednak, że żeby wiedzieć dokąd się idzie, najpierw trzeba pamiętać skąd się
przychodzi.

Małgorzata i Marek Nowiccy – autorzy książki pt. „Upili się młodym winem” poświęconej początkom
Odnowy w Duchu Świętym w Polsce.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.